W łódzkim na śniadanie jedzą kapłonka. Energii zdecydowanie nie zabraknie
Chociaż z wodzianką najbardziej kojarzy się Śląsk, to mieszkańcy województwa łódzkiego mają na nią swoją odpowiedź. Kapłonek to tania i prosta zupa, która może z powodzeniem zastąpić owsiankę.
Składniki:
- 4-5 kromek czerstwego chleba żytniego z dobrze wypieczoną skórką,
- 100 g słoniny lub wędzonego boczku,
- 1 mała cebula,
- 2-3 ząbki czosnku,
- 2 łyżki śmietany 18 proc.,
- 1,5 litra wody,
- sól i pieprz do smaku,
- pół łyżeczki kminku,
- 1 liść laurowy,
- 2 ziarna ziela angielskiego.
Sposób przygotowania:
- Słoninę lub boczek pokrój w drobną kostkę. Wytop na patelni, aż powstaną chrupiące skwarki, a na dnie zbierze się tłuszcz.
- Cebulę obierz i posiekaj w drobną kostkę. Dodaj do skwarek i smaż na wolnym ogniu, aż się zeszkli i lekko zarumieni.
- Czerstwy chleb pokrój w kostkę.
- Czosnek obierz i rozetrzyj z odrobiną soli lub przeciśnij przez praskę.
- Do miseczek lub głębokich talerzy rozłóż pokrojony chleb i dodaj do niego roztarty czosnek.
- Wodę zagotuj wraz z liściem laurowym i zielem angielskim.
- Zalej chleb z czosnkiem wrzącą wodą. Chleb powinien wchłonąć płyn i zacząć tworzyć zawiesistą zupę.
- Na wierzch każdej porcji wyłóż obfitą łyżkę skwarków wraz z cebulą i tłuszczem.
- Do każdej porcji dodaj łyżeczkę śmietany i delikatnie wymieszaj.
- Dopraw zupę solą i dużą ilością świeżo mielonego pieprzu. Podawaj na gorąco.
Kuchnia polskiej wsi, a w szczególności regionu łódzkiego, ma swoje korzenie głęboko w tradycji oszczędności i wykorzystania najprostszych, łatwo dostępnych produktów. Musiała być przede wszystkim pożywna, sycąca i tania. Kiedy w domach się nie przelewało, zupy był nieraz jedynym ciepłym posiłkiem w ciągu dnia. Sięgano po nie również przy śniadaniu, by zapewnić sobie siłę przed wyruszeniem do pracy na polu.
Kapłonek nie bez powodu sprawia wrażenie, że gdzieś go już widzieliśmy. To lokalna odmiana wodzianki o nieco bardziej tajemniczej nazwie. Jest esencją kuchni ubogiej, ale przy tym pomysłowej. Powstaje z czerstwego, najlepiej żytniego chleba, wrzątku i tłuszczu. Dzięki temu była pożywna i dość kaloryczna, idealna, by zapewnić sobie zapas kalorii i zaspokoić głód.
W wielu miejscach kapłonek zyskał jeszcze inne nazwy. Wołano na niego "ślepy rosół" lub "rosół na siekierze", bo jedyne co w nim było, to woda i przyprawy, ale smak czosnku i chleba sprawiał, że nie był tylko "wodą".
Kapłonek z okolic Gałkowa, wpisany w 2009 roku na Listę Produktów Tradycyjnych, jest odmianą nieco bardziej szlachetną. Charakteryzuje się gęstą, zawiesistą konsystencją, mleczno-białą barwą i typowym dla tego dania słodko-kwaśnym smakiem z aromatem świeżego chleba. Sekret tkwi w wykorzystaniu w tej wersji śmietany, która nadaje zupie pożądaną kremowość i kolor.