To nie przypadek, co jemy na wakacjach. Ekspertka ujawnia prawdę
Polska kuchnia regionalna to mozaika tradycji, wpływów historycznych i dawnych nakazów religijnych. Potrawy, po które sięgamy podczas letnich podróży po kraju – od nadmorskich ryb po leśne owoce – stanowią świadectwo minionych epok. O kulinarnym dziedzictwie, tradycjach ludowych oraz o tym, jak czytać historię z lokalnego menu, opowiada ekspertka z Uniwersytetu SWPS, dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek.
Podróżując po polskich regionach, często traktujemy lokalne dania wyłącznie jako element turystycznej codzienności. Kulturoznawcy zwracają jednak uwagę, że ukształtowanie naszej tradycji kulinarnej było procesem wielowarstwowym. Dzisiejsze przysmaki to efekt wielowiekowego sąsiedztwa i przenikania się kultur: żydowskiej (widocznej m.in. w chałce i karpiu po żydowsku), niemieckiej (odpowiedzialnej za upowszechnienie ziemniaków) czy włoskiej, wprowadzanej na dworach królewskich od czasów królowej Bony.
Rosół na gęsinie - głęboki smak według tradycji
Jedzenie jako żywy tekst kultury
Analiza tradycyjnego jadłospisu pozwala zrozumieć struktury społeczne, dawny tryb życia i wierzenia naszych przodków – od wigilijnych potraw po pierogi świętego Jacka czy Kopernika smarującego chleb masłem. Tematykę tę porusza dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek, kierowniczka studiów podyplomowych Food Studies na Uniwersytecie SWPS. Jej najnowsza publikacja "Opowieści kulinarne z Polski zdobyła dwie nominacje do Gourmand World Cookbook Awards 2026 – prestiżowych nagród przyznawanych od 1995 r., znanych w branży jako Kulinarne Oscary.
Jak podkreśla autorka, polski stół to nośnik symboli i pamięci kulturowej:
– Jedzenie to niezwykły tekst kultury, który da się czytać na wielu poziomach. Przyglądając się tradycyjnym składnikom i potrawom, odkrywamy nie tylko dawne receptury, ale przede wszystkim świat naszych przodków: ich relacje z naturą, kalendarz liturgiczny czy podziały społeczne. Dania, po które dziś sięgamy, kryją w sobie historię znacznie głębszą, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Współczesna turystyka kojarzy się z nadmorskimi smażalniami i rybami morskimi, takimi jak dorsz czy flądra. Jednak dawna polska sztuka kulinarna stawiała na pierwszym miejscu gatunki słodkowodne. Wyznacznikiem luksusu były ryby z lokalnych rzek i jezior, o których tworzono całe legendy – jak choćby o wielkiej sielawie z jeziora Śniardwy. Z kolei trwałym elementem diety stał się śledź, idealny do transportu po zasoleniu, oraz karp. Rozwój hodowli tego drugiego zawdzięczamy zakonom religijnym, które już od XII wieku tworzyły przyklasztorne stawy, odpowiadając na potrzebę przestrzegania ścisłych postów.
Popularność letnich przysmaków
Znaczącą rolę w kształtowaniu polskich smaków odgrywał również rytm natury i kalendarz liturgiczny. W tradycyjnej kuchni wiejskiej, gdzie mięso pojawiało się sporadycznie, kluczowe było wykorzystanie zbóż, nabiału i owoców. Jabłka, obecne w menu od zarania dziejów, w wierzeniach słowiańskich oznaczały płodność i miłość, podczas gdy w nauce Kościoła symbolizowały grzech. Z kolei zbiór jagód wiązał się z nakazem wstrzemięźliwości aż do 2 lipca. Według podań ludowych to właśnie tymi owocami żywiła się Maryja w drodze do Elżbiety, zatem wcześniejszy zbiór uważano za naruszenie religijnej równowagi.
Odkrywanie tożsamości regionalnej poprzez kuchnię staje się dziś jednym z najpełniejszych sposobów doświadczania podróży. Smak potrawy poparty wiedzą o jej pochodzeniu buduje głębszą więź z odwiedzanym miejscem.
– Obok tradycyjnych pamiątek z podróży można przywieźć również niezwykłe wspomnienia kulinarne. Odkrywanie historii regionu przez pryzmat lokalnych smaków wspaniale wzbogaca nas o nowe doświadczenia i wiedzę – podsumowuje dr Magdalena Tomaszewska-Bolałek. – Poznanie historii, która kryje się w prostym daniu, sprawia, że po powrocie do domu patrzymy na polską tradycję z zupełnie nowej perspektywy.