menu województwa

Smaki regionów i polskie produkty. Z tego festiwalu nikt nie wyszedł głodny

W ostatni weekend lutego hale gdańskiego Amber Expo wypełniły stoiska z polskimi produktami i tradycyjnymi potrawami. Druga edycja Festiwalu Smaków Regionalnych przyciągnęła tłumy spragnione jakościowych wyrobów.

Festiwal Smaków Regionalnych w Gdańsku
Źródło zdjęcia: Pyszności

Do Trójmiasta przyjechali wystawcy z całej Polski. Obok tradycyjnych kaszubskich przysmaków, takich jak słynny zylc czy ruchanki, zaprezentowali się przedstawiciele Mazowsza, Łódzkiego, Podlasia oraz Warmii i Mazur. Każdy z regionów przywiózł to, co ma najcenniejszego: od czarnego czosnku żuławskiego, po powiślańską śliwkę i aromatyczne wędliny z Mazowsza. Nie brakowało produktów certyfikowanych oraz tych, które widnieją na Liście Produktów Tradycyjnych.

Festiwal Smaków Regionalnych — co można zjeść?

Stoły dosłownie uginały się pod ciężarem polskiego nabiału, domowych wypieków, dziczyzny i wyrobów zamkniętych w słoikach. Prawdziwym sercem festiwalu były stoiska Kół Gospodyń Wiejskich. Gospodynie dbały o to, by zapach gorących kartaczy, kwaśnego żurku czy bigosu przyciągał każdego gościa już od samego wejścia. Degustacje stały się doskonałą okazją do kulinarnych odkryć. Spróbować można było słynnego pstrąga z Zielenicy oraz kawioru, podlaskiego marcinka i mrowiska, czy też wielkopolskiego gzika z ziemniakami w mundurkach oraz smażonego sera.

Ceny produktów nie straszyły, więc chętnych do zrobienia zapasów dziczyzny, serów od bacy czy tatarskiej baklavy.

Na stoiskach odbywały się sesje live cookingu, na scenie rozmawiano o polskiej jagnięcinie i o tym, jak gotować regionalnie, zdrowiej i taniej. Zawodowi żołnierze Wojska Polskiego przygotowali kultową grochówkę i prezentowali racje żywnościowe, a w strefie Wiosennych Inspiracji można było własnoręcznie zasadzić rośliny cebulowe. Całości dopełniały występy artystyczne, ludowe śpiewy i kolorowe folkowe stroje. Działo się dużo, było kolorowo, głośno i przede wszystkim niezwykle smacznie.

W osobno wydzielonej strefie food court, zamiast standardowych fast foodów, królowały polskie klasyki. Można było zjeść świeże kanapki ze śledziem, sycące podlaskie kartacze czy szare kluski. Gotowano także bezpośrednio na stoiskach, a po podlaską jagnięcinę z babką ziemniaczaną ustawiały się kolejki.

Festiwal Smaków Regionalnych to dowód na to, że nasza tradycyjna kuchnia ma się świetnie i wciąż potrafi nas zaskakiwać bogactwem naturalnych składników bez zbędnej chemii. Autentyczność to dziś najbardziej poszukiwany składnik na polskim talerzu.

Czytaj więcej