menu województwa

Śląska święcelina i szołdra. Zapomniane przysmaki, które powracają na stoły

Zapach złocistego ciasta i szlachetnej wędzonki to kwintesencja śląskiej Wielkanocy. Choć dziś królują żurki, do łask wracają dawne symbole luksusu: święcelina i szołdra. Te zapomniane przysmaki znów stają się sercem świątecznego śniadania.

Święcelina to tradycyjna zupa śląska na Wielkanoc
Źródło zdjęcia: fot. Adobe Stock

Tym razem nasza kulinarna podróż prowadzi do śląskich izb, gdzie zapach świeżo pieczonego ciasta drożdżowego miesza się z aromatem najlepszych wędzonek z lokalnej masarni. Śląska kuchnia wielkanocna, której podstawą są święcelina i szołdra, to nie tylko jedzenie – to rytuał kończący czas postu w sposób najbardziej spektakularny z możliwych.

Czym jest święcelina?

To gęsta, niezwykle sycąca zupa na bazie jajek, chrzanu i drobno pokrojonych wędlin, tj. szynki, boczku oraz kiełbasy. Zaciąga się ją śmietaną i zapieka lub gotuje tak, by wszystkie smaki "przegryzły się" w jedną, aksamitną całość. To danie, które nie uznaje kompromisów – jest ostre od chrzanu, słone od dymnej wędzonki i sycące dzięki wiejskim jajom. Dawniej wierzono, że każda kropla tej potrawy ma moc dawania siły na cały rok pracy w polu czy w kopalni.

Święcelina na Liście Produktów Tradycyjnych zajmuje honorowe miejsce, a jej przygotowanie jest prawdziwym sprawdzianem cierpliwości.

Szołdra, czyli tajemnica ukryta w rumianym cieście

Szołdra (na Śląsku Cieszyńskim znana też jako muzin) to kulinarny majstersztyk, który wizualnie przypomina prosty bochenek chleba lub drożdżową babę. Prawdziwa niespodzianka kryje się jednak w środku, gdzie "uwięziono" kawałek szlachetnej szynki lub swojskiej kiełbasy.

Sekretem jest ciasto – nie może być zbyt słodkie, by nie przytłoczyć smaku mięsa, ale musi być wystarczająco puszyste, by wchłonąć aromatyczne soki wypływające z wędzonki podczas pieczenia. Kiedy kroi się jeszcze ciepłą szołdrę, a ze środka ulatnia się para pachnąca dymem i jałowcem, wiadomo, że święta można uznać za rozpoczęte. 

Powrót do korzeni. Dlaczego to takie ważne? 

Przez lata te pracochłonne dania ustępowały miejsca prostszym potrawom. Dziś jednak, w dobie poszukiwania autentyczności, święcelina i szołdra przeżywają swój renesans. Dlaczego? Bo w dobie masowej produkcji tęsknimy za autentycznym smakiem, który wymaga czasu.

Śląskie gospodynie coraz częściej wyciągają stare zeszyty swoich babć, by odtworzyć tradycyjne receptury. Te dania opowiadają historię regionu – bogatą, gościnną i dumną ze swoich produktów. Spróbowanie szołdry w wielkanocny poranek to jak dotknięcie żywej historii, która smakuje najlepiej pod słońcem.

Co jeszcze warto wiedzieć na temat wielkanocnych specjałów ze Śląska?

Tradycyjnie święcelinę przygotowywało się wyłącznie z produktów, które wcześniej zostały poświęcone w kościele w Wielką Sobotę. Stąd też wzięła się jej nazwa.

Z kolei nazwa "szołdra" wywodzi się od dawnego określenia szynki (z łac. scapula – łopatka). W staropolszczyźnie tak nazywano po prostu solony i wędzony udziec wieprzowy.

Choć szołdra jest popularna na całym Śląsku, to każda wioska ma swoją wersję. W jednych domach dodaje się do ciasta więcej szafranu dla koloru, w innych stawia się na dużą ilość pieprzu, by podkreślić charakter mięsa.

Czytaj więcej