menu województwa

Poszłam na mało znany jarmark w Polsce. Zaskoczyły mnie nie tylko ceny

Grudzień upływa pod znakiem jarmarków świątecznych. Warto jednak czasem zboczyć z utartej ścieżki i odwiedzać nie tylko te w największych polskich miastach. Zaskoczy oferta, ale zadziwią przede wszystkim cena i smak. Gwarantuję, że portfel i podniebienie będą za to wdzięczne.

Przysmaki z jarmarku w Owidzu
Źródło zdjęcia: Pyszności

Chociaż wielkie jarmarki w Gdańsku czy Krakowie przyciągają tłumy, prawdziwe serce świątecznej tradycji bije w mniejszych miejscowościach. Jarmark Bożonarodzeniowy w Owidzu na Pomorzu to doskonały przykład na to, jak kameralne wydarzenie może zaoferować więcej autentyczności oraz ciepła, przy okazji oszczędzając także nasze portfele.

Owidz stawia na jakość i domowy smak, przyciągając co roku tłumy. Lokalizacja na Grodzisku nadaje jarmarkowi specyficzny, folkowy i historyczny klimat. To nie jest przypadkowe tło, to autentyczna oprawa, która przenosi nas w czasie. W tle słychać śpiewane przez dzieci kolędy, a miejscowa orkiestra przygrywa melodie. Jarmarki w małych miejscowościach, takie jak ten w Owidzu, to przede wszystkim święto lokalnych społeczności. Tutaj naprawdę można poczuć ducha świąt, ponieważ jest to wydarzenie robione dla ludzi i przez ludzi.

Jarmark świąteczny w Owidzu

W tym roku Grodzisko w Owidzu po raz 14. zapełniło się świątecznymi stoiskami i aromatami domowych potraw. Historyczny obiekt na terenie Kociewia na jeden dzień zamienia się w stolicę świąt. Nie ma tutaj kosmicznych cen czy bazarowego plastiku, prym wiodą okoliczne Koła Gospodyń Wiejskich. Ich stoiska to trzon gastronomiczny, a przygotowane przez nie potrawy nie są masową produkcją, a rezultatem wielogodzinnych przygotowań.

W Grodzisku zrobiono także wioskę Świętego Mikołaja
W Grodzisku zrobiono także wioskę Świętego Mikołaja

Tutaj nie ma smash kołaczy czy owoców morza. Są za to potrawy, jakie śmiało mogłyby pojawić się na obiedzie u babci. Pajda domowego chleba ze smalcem własnego wyrobu zaczyna się już od 4 zł. Chociaż rozmiar porcji nie jest tak imponujący jak na wielkomiejskich straganach, sam smak i jakość składników sprawiają, że to inwestycja więcej niż udana.

Za 8 zł kupić można świeżo usmażonego krokieta z pieczarkami i serem, a za 7 zł wypić kubek (ok. 200 ml) rozgrzewającego i mocno pieprznego barszczu, wzbogacając go za dodatkową opłatą o pasztecik. Z kolei na większy głód można zamówić solidną porcję karkówki z ziemniakami za 20 zł. W kociołkach dusi się bigos, na patelni skwierczą pierogi z kapustą i grzybami, a w garnku gotują się domowe pyzy z mięsem (10 zł za 3 sztuki).

Zapomnij o drogich deserach i cynamonkach za 20 zł. Tutaj porcja domowego ciasta zaczyna się od 5 zł. Są makowce i serniki, kusi ciasto Raffaello, a za 15 zł do domu zabierzesz opakowanie z miksem różnych smakołyków.

Zaskakująca inkluzywność

Skala lokalnych jarmarków jest mniejsza, ale to właśnie w takich miejscach trafić można na zaskakujące smaki. W Owidzu na jednym ze stoisk dostępne są bezglutenowe wypieki i słodycze dla cukrzyków. I to na dodatek w naprawdę dobrych cenach, jakich próżno szukać w wyspecjalizowanych cukierniach. Małe społeczności często kierują się zasadą "gotujemy jak dla siebie", pamiętając o wszystkich gościach. Także tych, którzy mają specjalne wymagania.

Wypieki dla osób ze specjalnymi wymaganiami
Wypieki dla osób ze specjalnymi wymaganiami

Niemal każde stoisko oferuje także bezalkoholowe grzańce, a stoiska z miodem kuszą możliwością degustacji. Ta ostatnia na dużych, miejskich jarmarkach często nie byłaby możliwa ze względu na tłum. Nie chodzi tylko o konieczność przepchania się, by spróbować odrobiny miodu, ale również kontrolę nad higieną. Tutaj sprzedawczyni ma czas na to, by zerknąć, czy ktoś na pewno nie zanurza tego samego patyczka w każdym z miodów.

Wsparcie dla lokalnych przedsiębiorców

Na jarmarku w Owidzu nie zabrakło przestrzeni dla rękodzielników. Tutaj wystawić się mogą małe, lokalne manufaktury ceramiki czy szydełkowych koszyków, a i osoby prywatne mogą pochwalić się własnoręcznie przygotowanymi dekoracjami, takimi jak wieńce i stroiki.

Lokalne jarmarki stają się miejscem promocji lokalnych przedsiębiorców, a przy okazji dobrym miejscem na poszukiwanie świątecznych upominków. Takie festyny to także okazja do wsparcia Kół Gospodyń Wiejskich, które są inkubatorami wiejskiej przedsiębiorczości i często pomagają w aktywizacji zawodowej kobiet.

Koło Gospodyń Wiejskich z Sumina
Koło Gospodyń Wiejskich z Sumina

Wspieraj lokalne jarmarki

Jarmarki w mniejszych miejscowościach to nierzadko prawdziwe, niewykorzystane skarby. Są one często organizowane w świetlicach wiejskich czy nawet w szkołach. Aby je znaleźć, warto poszukać w internecie nieco głębiej niż tylko w rankingach największych miast. Szukaj informacji na stronach internetowych Gminnych Ośrodków Kultury (GOK) oraz stronach samorządowych pobliskich mniejszych miast.

Wiele Kół Gospodyń Wiejskich ma swoje strony w mediach społecznościowych, gdzie ogłaszają, w jakich lokalnych jarmarkach wezmą udział. Świąteczna atmosfera nie potrzebuje fajerwerków i drogich importów. Potrzebuje za to dobrych ludzi, domowego jedzenia i prostego ciepła. Zdecydowanie warto zboczyć z autostrady i poszukać autentycznych świątecznych smaków. Niech ten powrót do korzeni będzie naszą małą, jarmarkową tradycją.

Ewa Malinowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Czytaj więcej