Polskie Carcassonne to stolica śliwki. Nawet w dwojaki się je upycha
Już pierwsze spotkanie z tym miasteczkiem wprawia w osłupienie osoby przyjeżdżające tu od strony Chmielnika lub Stopnicy. Nagle ich oczom ukazują się - rozpostarte na wzniesieniu - średniowieczne mury obronne, z imponującą Bramą Krakowską. To właśnie dzięki tym obwarowaniom Szydłów nazywany jest polskim Carcassonne. Ale koneserom znany jest również jako stolica śliwki. Nic dziwnego, że przyciąga podróżników, miłośników historii i dobrej kuchni.
Treść pochodzi od naszego partnera i została opublikowana w ramach programu WP Kreator
W Szydłowie mieszka około 950 osób. Należy on tym samym do grupy 35 polskich miast, których liczba nie przekracza 1000 mieszkańców. Prawa miejskie miał już w 1329 roku, ale utracił je - jak wiele polskich miejscowości - po powstaniu styczniowym w wyniku carskich represji. Odzyskał je niedawno, w roku 2019.
To niewielkie i spokojne dziś miasteczko zaznaczyło jednak wyraźnie swoje miejsce w historii Polski. W XIV wieku Kazimierz Wielki ufundował tu kościół, zbudował zamek i otoczył miasto murami. Przez te obwarowania Szydłów nazywany jest polskim Carcassonne (to francuskie miasto ze średniowiecznym zespołem fortyfikacji, który w 1997 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO).
Szydłów był siedzibą starostwa, słynął z produkcji sukna i czerpał dochody z racji swojego dogodnego położenia na popularnych szlakach handlowych. Niestety wojny, pożary, a finalnie potop szwedzki sprawiły, że miasto zaczęło tracić na znaczeniu.
Dziś zamek, mury i historyczne budynki zostały odrestaurowane i czekają na turystów. Których w ostatnich latach przybywa - nie tylko z powodu zabytków. Ściągają oni tu bowiem także z powodu śliwek, z których miasto słynie.
Stolica śliwki
W okolicach Szydłowa znajduje się około 1700 hektarów sadów, głównie śliwowych. Tradycja uprawy śliwek w tych okolicach sięga kilkuset lat. Uprawiano je tu prawdopodobnie w wieku XVIII. Niektórzy tę tradycję wywodzą aż ze średniowiecza. Uprawie tych owoców sprzyja tutejszy mikroklimat. Wzgórza, żyzne gleby i odpowiednie nasłonecznienie tworzą idealne warunki, aby śliwki były soczyste, słodkie i pełne aromatu.
Nie bez powodu co roku, w pierwszą niedzielę sierpnia, odbywa się tu Święto Śliwki – wielki festyn łączący tradycję kulinarną i muzykę ludową. To wydarzenie przyciąga tysiące turystów, którzy mogą spróbować dziesiątek odmian śliwek w różnych formach, tj. świeżych, suszonych, smażonych i marynowanych. Na stoiskach królują powidła, nalewki, konfitury, ciasta i oczywiście suszone śliwki, które uchodzą za prawdziwy skarb regionu.
Królowa późnego lata i wczesnej jesieni
Śliwki zbiera się od sierpnia do października. Owoce szydłowskie to głównie odmiany deserowe i te przeznaczone dla przemysłu przetwórczego. Jak czytamy w informatorze wydanym przez Miejsko-Gminne Centrum Kultury są tu odmiany wczesne jak ruth gerstetter i herman, późne – jak bluefre i president, ale też bardzo lubiana w Polsce i ceniona – węgierka zwykła. To ona trafia często do polskich kuchni na przełomie lata i jesieni.
Osoby lubiące gotowanie potrafią ze śliwek wyczarować wiele potraw – o czym za chwilę. Warto bowiem wspomnieć, że lokalnym i znanym produktem jest wędzona śliwka szydłowska. Do jej produkcji wykorzystuje się wyłącznie owoce odmian śliwy domowej, zawierającej dużo cukru i mało wody. Owoce są podwędzane w tradycyjnych suszarniach. Wędzi się je gorącym powietrzem wraz z dymem uzyskanym ze spalania twardego drewna liściastego: dębu, buka, grabu lub drzew owocowych. Cały proces trwa około 48 godzin.
Komisja Europejska wpisała śliwkę szydłowską suszoną na listę produktów objętych ochroną. Szydłowski produkt trafił do rejestru Chronionych Oznaczeń Geograficznych. W Szydłowie można spróbować lodów z suszonych wędzonych śliwek. Są fantastyczne i mają niepowtarzalny smak.
Famuła i szydłowskie dwojaki
Powidła śliwkowe, dżemy, konfitury, ciasta i tarty, pierogi oraz knedle ze śliwkami, kompot, śliwki w czekoladzie, śliwowica, a także nalewki śliwkowe. W kuchni – jeśli chodzi o wykorzystanie śliwek – ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Można zrobić też dwojaki po szydłowsku, które wygrały konkurs organizowany podczas Święta Śliwki. Przepis na nie dostałem od pani Elżbiety Kręcisz z Koła Gospodyń Wiejskich z Szydłowa.
Dwojaki robi się jak zrazy z mielonego mięsa wieprzowego i wołowego, z dodatkiem bułki tartej i jajka. Przed zawinięciem zraza - na dwóch jego brzegach - układamy nadzienie z duszonych grzybów i z duszonych zmielonych wędzonych śliwek. Po zwinięciu oba farsze powinny być od siebie oddzielone. W Szydłowie zrazy się smaży, a potem jeszcze krótko dusi pod przykryciem, a podaje polane sosem grzybowym.
Mieszkańcy robią ze śliwkami także knedle i schab nadziewany. W XIX wieku przygotowywano w Szydłowie ze śliwek famułę, czyli zupę owocową. Długo gotowane wędzone śliwki przeciera się przez sito, do tej masy dodaje śmietanę i mąkę, żeby zupę zagęścić. Podawało się ją z ziemniakami lub kaszą i skwarkami.
Śliwkowy chutney doskonały do mięs i serów
Śliwki węgierki są idealne, by wyczarować z nich chutney - aromatyczny dodatek rodem z kuchni indyjskiej, który doskonale sprawdza się w towarzystwie mięs, serów czy pieczywa. Ja robię go z 1,5 kg (pozbawionych pestek, ale nie skórek) śliwek, pokrojonych na drobne kawałki. Do tego dodaję pokrojone w kostkę 3 średnie czerwone cebule, 200 g rodzynek, 200 ml czerwonego wytrawnego wina, 100 ml czerwonego octu balsamicznego z Modeny, 200 g miodu, 200 g cukru trzcinowego, 2 łyżki świeżego, startego imbiru, 2 łyżeczki zmielonego kardamonu, ½ łyżeczki startych goździków, taką samą ilości startego cynamonu i chili oraz szczyptę soli.
Te przyprawy przesądzają o wyjątkowym smaku chutneya. Wszystko gotuję bez przykrycia na wolnym ogniu (około 2 godzin), mieszając, by się nie przypaliło, aż do odparowania wody. Chutney powinien mieć konsystencję powideł. Z tej porcji wyjdzie kilka słoiczków o pojemności 250 g, które można pasteryzować. Do składników można również dodać jabłko lub mango.
Kilka wieków tradycji
Śliwki są cenione w Polsce od wieków. Wiemy, że są bogate w witaminy C, K, A, B6 oraz minerały takie jak potas i magnez. Są dobrym źródłem przeciwutleniaczy, wspomagają trawienie i... poprawiają nastrój.
Tak jak pobyt w Szydłowie, zwłaszcza gdy trafisz tu w słoneczny dzień. To świętokrzyskie miasteczko to miejsce, w którym historia i kulinarne tradycje świetnie się uzupełniają. Znakomicie zaspokaja ono apetyt zarówno miłośników historii i architektury, jak i amatorów tradycyjnych smaków. Wielu znajdzie tu smaki dzieciństwa. Podróż do Szydłowa może być zatem trochę podróżą do przeszłości.
Marek Piotr Wójcicki z Media Voice dla Wirtualnej Polski