Obowiązkowe na komuniach i weselach. Przepis zna na pamięć każda kaszubska gospodyni
Na kaszubskim stole frekasë zajmuje najwyższe miejsce w hierarchii dań obiadowych. To potrawa świąteczna, pojawiająca się podczas najważniejszych uroczystości rodzinnych, wygryzając nawet popularnego dewolaja czy schabowego.
Składniki:
- 1 ugotowana kura (najlepiej taka prosto z domowego rosołu, podzielona na kawałki),
- 500 ml bulionu,
- 100 g rodzynek,
- 2 żółtka,
- 200 ml gęstej śmietany 18 lub 30 proc,
- 1 łyżka masła,
- 1łyżka mąki,
- sok z cytryny, sól oraz cukier do smaku.
Sposób przygotowania:
- Rodzynki namocz w gorącej wodzie, aby stały się pękate.
- W garnku przygotuj jasną zasmażkę z masła i mąki, a następnie powoli dolewaj rosół, pilnując, by nie powstały żadne grudki.
- Gdy sos zacznie gęstnieć, wrzuć rodzynki i gotuj przez chwilę na małym ogniu.
- Śmietanę rozkłóć z żółtkami.
- Dolej do kubka kilka łyżek gorącego sosu, wymieszaj i dopiero wtedy przelej całość do garnka.
- Dopraw dużą ilością soku z cytryny i cukrem .
- Do sosu włóż kawałki kurczaka bez kości i podgrzewaj przez 5 minut.
- Podaj z ugotowanym ryżem.
Kaszubska kuchnia to nie tylko śledź na sto sposobów. Frékasë to danie, bez którego żadna ważna uroczystość w tym regionie po prostu nie może się odbyć i dowód na to, że z prostych składników, które zostają nam po gotowaniu rosołu, można wyczarować coś, co smakiem bije na głowę niejedną wymyślną potrawę z karty drogiej restauracji.
Kaszubskie frekase
Połączenie delikatnego, rozpadającego się w ustach mięsa z aksamitnym sosem o słodko-kwaśnym profilu to esencja lokalnej tradycji. Podobnie jak w przypadku sernika, tutaj również pojawia się składnik, który dzieli ludzi na dwa obozy: rodzynki. Chociaż niektórzy na ich widok kręcą nosem, w tym zestawieniu wypadają one genialnie. Słodkie bakalie przełamują kwasowość cytryny, tworząc kompozycję, której trudno się oprzeć. W niektórych częściach Kaszub zamiast rodzynek do garnka wpada agrest, który pełni tę samą rolę – nadaje potrawie wyjątkowego, owocowego charakteru.
Dawniej frykasy były daniem wyłącznie odświętnym. Kaszubskie gospodynie, znane ze swojej zaradności, wypracowały patent idealny: najpierw serwuje się esencjonalny rosół, a potem gotowane mięso z kury dostaje drugie życie w towarzystwie białego sosu. To klasyczne podejście "zero waste", które od pokoleń sprawdza się na bogato zastawionych stołach.
Tradycyjna potrawka z Kaszub
Zrobienie dobrego frékasë to dla gospodyń sprawdzian umiejętności. Sos musi być gęsty, lśniący i idealnie gładki. Cały trik polega na tym, by odpowiednio połączyć wywar z żółtkami i śmietaną. Jeśli zrobisz to zbyt gwałtownie, zamiast aksamitnej polewy wyjdzie jajecznica. Dlatego najważniejszym etapem jest hartowanie składników. Gotowe danie tradycyjnie ląduje na talerzu w towarzystwie białego ryżu, który gospodynie często układają w formie eleganckiego wianuszka wokół mięsa.