menu województwa

Na Podlasiu wypiekano specjalne bułeczki. To jeden z symboli wiosny

Najpopularniejszym zwiastunem wiosny są pierwsze przebiśniegi, ale na północnym Podlasiu nadejście nowej pory roku od wieków obwieszczały busłowe łapy włożone do bocianich gniazd.

Busłowe łapy
Źródło zdjęcia: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Nazwa pochodzi od podlaskiego określenia bociana – "busła", a same bułeczki mają przypominać trójpalczaste ptasie stopy. Zwyczaj ich wypiekania jest ściśle związany ze świętem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny (25 marca), które uznawano za moment przylotu tych opiekuńczych ptaków. Wierzono, że bocian chroni dom przed ogniem i zapewnia gospodarzom dostatek.

Podlaskie bułeczki wiosenne

Busłowe łapy to pulchne, złociste bułki o wielkości od 10 do 15 cm. Dawniej, ze względu na trwający post, wypiekano je z prostej mąki żytniej i wody. Dziś królują wersje drożdżowe, słodkawe i puszyste, przygotowywane na bazie mąki pszennej. Największą frajdę z ich jedzenia miały zawsze dzieci – zgodnie z dawnym zwyczajem w niektórych bułeczkach ukrywano monetę, która miała zwiastować znalazcy przyszłe bogactwo.

Przygotowanie tych bułek było swego rodzaju rytuałem. Nie tylko je zjadano, ale także... dokarmiano nimi ptaki. Busłowe łapy wkładano dawniej bezpośrednio do pustych jeszcze bocianich gniazd, wierząc, że taki poczęstunek "przywoła" busła z dalekiej podróży i zachęci go do osiedlenia się właśnie w tym gospodarstwie.

Busłowe łapy bez jajek

W czasie postu nie wolno było używać jajek ani nabiału, podlaskie gospodynie musiały wykazać się sprytem. Do drożdżowego rozczynu dodawały sporą ilość drobno startej marchewki. Marchew odgrywała tu podwójną rolę – naturalnie słodziła ciasto i nadawała mu piękny, ciepły kolor, który bez jajek byłby po prostu trupio blady.

Rozczyn musi stać w cieple nawet dwie godziny, zanim połączy się go z mąką. Ciasto wyrabia się tak długo, aż zacznie idealnie odchodzić od dłoni, ale bez nadmiernego podsypywania mąką. Jeśli dodasz za dużo mąki, bułki wyjdą twarde jak kamień; zamiast niej lepiej natłuścić ręce olejem, by masa była elastyczna i lekka.

Dlaczego jedna strona musi być ciemniejsza?

Z kulek ciasta robi się spłaszczone placki, które nacina się nożem tak, by powstały charakterystyczne palce. Jednak najciekawszy moment następuje podczas smażenia na głębokim oleju rzepakowym. Tradycja nakazuje, by jedna strona łapy była wyraźnie mocniej przypieczona niż druga – ma to symbolizować brud, który osiada na bocianich nogach, gdy ptak brodzi w poszukiwaniu jedzenia po podmokłych, wiosennych łąkach.

Gotowe wypieki sypie się cukrem już na talerzu. To ważne, bo cukier dodany bezpośrednio do ciasta przed smażeniem mógłby sprawić, że bułki spaliłyby się w gorącym tłuszczu, zanim środek zdążyłby dojść.

Czytaj więcej