menu województwa

Kiedyś serwowano zamiast piwa. Dziś o tym napoju niewielu już pamięta

Szukając letniego orzeźwienia w upalne dni, najczęściej sięgamy po klasyczną lemoniadę z cytryną, mrożoną herbatę lub gazowane napoje z supermarketów. Istnieje jednak napój o piwnym aromacie i unikalnym smaku, który kiedyś gościł w wielu polskich domach jako bezpieczna alternatywa dla alkoholu. Chociaż dziś pamiętają o nim nieliczni, ten regionalny skarb powoli wraca na salony kuchni regionalnej.

Jałowiec to napój znany z Piotrkowa Trybunalskiego
Źródło zdjęcia: Adobe Stock

Napój jałowiec z Piotrkowa Trybunalskiego to bezalkoholowy, całkowicie klarowny płyn o charakterystycznej, brunatno-brązowej barwie z głębokim odcieniem ciemnej czerwieni. Choć na pierwszy rzut oka i pod względem zapachu, ze względu na wyraźne nuty chmielowe, może do złudzenia przypominać klasyczne piwo, jego profil smakowy zaskakuje wielowymiarowością.

Tradycyjny jałowiec piotrkowski charakteryzuje się lekko cierpkim, a jednocześnie przyjemnie słodkim smakiem. Podczas degustacji bez trudu można w nim wyczuć delikatny posmak leśnych malin, słodkiego karmelu oraz palonej kawy. Na dnie butelki może pojawić się naturalny osad, co jest najlepszym dowodem na rzemieślniczy sposób produkcji i brak sztucznych filtrów chemicznych. Ze względu na swoje unikalne walory i wieloletnią historię, napój ten został oficjalnie wpisany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi na Listę Produktów Tradycyjnych.

Historia i tradycja jałowca

Korzenie tego napoju są związane z okolicami Piotrkowa Trybunalskiego. Region ten leży na piaszczystych, mocno zalesionych równinach, które od stuleci stanowiły idealne środowisko do naturalnego wzrostu krzewów jałowca. Lokalna ludność szybko nauczyła się czerpać z dóbr natury. Dojrzałe, ciemne owoce jałowca, zwane szyszkojagodami, zbierano ręcznie wczesną jesienią, na przełomie września i października.

Początkowo jałowiec królował w medycynie ludowej jako środek na dolegliwości układu moczowego oraz problemy z trawieniem. Z czasem zrodził się pomysł, by uwarzyć z niego codzienny napój orzeźwiający. Proces ten niemal w stu procentach przypominał klasyczne warzenie piwa – w wielkich garach gotowano w wodzie szyszki chmielu oraz rozgniecione owoce jałowca. Uzyskaną w ten sposób brzeczkę mieszano z czystą wodą i cukrem.

Kluczową różnicą był jednak brak poddawania płynu procesowi fermentacji, dzięki czemu napój pozostawał bezalkoholowy. Aby wzbogacić jego domowy charakter, tutejsze gospodynie dodawały do niego sok malinowy, palony karmel, a niekiedy nawet napar z mocnej kawy.

W Piotrkowie Trybunalskim ten leśny specjał produkowany jest według całkowicie niezmienionej, ściśle strzeżonej receptury od ponad pięćdziesięciu lat. Do jego wytwarzania używa się wyłącznie naturalnych, lokalnych składników.

Czytaj więcej