Górski fenomen Beskidów. Po te legendarne jagodzianki turyści wędrują do schroniska PTTK
Ciepłe, pachnące maślanym ciastem i dosłownie pękające w szwach od świeżo zebranych, leśnych owoców. Jagodzianki z Hali Boracza w Beskidzie Żywieckim to absolutna legenda polskiej turystyki górskiej. Choć żeby je zdobyć, trzeba najpierw włożyć trochę wysiłku i wyjść na górski szlak, przed tamtejszym schroniskiem codziennie ustawiają się tłumy spragnionych wędrowców. Czy to rzeczywiście najlepszy drożdżowy wypiek w polskich górach?
Sprawdziliśmy, ile kosztuje ta przyjemność i dlaczego dla tego jednego, jagodowego kęsa tysiące ludzi bez wahania zakłada górskie buty.
Drożdżowy skarb na wysokości ponad 850 m n.p.m.
Schronisko PTTK na Hali Boracza to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Beskidzie Żywieckim, ale umówmy się – oszałamiające widoki i piękna panorama to tylko połowa sukcesu. Prawdziwym magnesem, który przyciąga tu rzesze turystów, jest zapach świeżo pieczonego ciasta drożdżowego, roznoszący się po całej polanie. To właśnie tutaj, na wysokości ponad 850 metrów nad poziomem morza, codziennie wypieka się jagodzianki, o których krążą legendy na internetowych forach i szlakach. Receptura jest prosta, ale bezkompromisowa: mięciutkie, idealnie wyrośnięte ciasto drożdżowe, gruba warstwa cukru pudru i przede wszystkim potężna porcja prawdziwych, czarnych borówek prosto z okolicznych beskidzkich lasów, które przy krojeniu wręcz wylewają się na talerzyk.
Ile kosztuje jagodzianka i kawa na Hali Boracza
W samym schronisku bez problemu zamówimy solidny posiłek. W karcie pojawiają się m.in. tradycyjna jajecznica na maśle lub boczku za 25 zł, domowe pierogi z jagodami za 40 zł oraz kultowy żurek. Mimo tego, przy składaniu zamówienia najwięcej emocji budzi słodki finał. Za absolutny hit uchodzi jagodzianka, która kosztuje obecnie 13 zł i przez wielu uznawana jest za wyjątkowo uczciwie wycenioną. Turystycznym zwyczajem stało się łączenie jej z puszystą kawą: klasyczne Latte z ekspresu to wydatek 15 zł, a biała kawa kosztuje 14 zł. Na miejscu można też wybrać tradycyjne kawy parzone albo rozpuszczalne w cenie 10-12 zł.
Taki zestaw trudno przebić, zwłaszcza gdy trafi się na chwilę spokoju na tarasie schroniska. Widok na zielone beskidzkie hale, ciepła drożdżówka w jednej dłoni i kremowa kawa z grubą warstwą mlecznej pianki w drugiej tworzą moment relaksu, który wielu osobom zostaje w pamięci na długo.
Ruszaj na szlak po swój słodki triumf!
Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji spróbować tego beskidzkiego cudu, czas nadrobić zaległości. Pakuj plecak, zbieraj ekipę i ruszaj w kierunku Hali Boracza. To idealny pomysł na weekendową mikrowyprawę, która łączy aktywność na świeżym powietrzu z absolutną kulinarną rozpustą i jednym z najpiękniejszych "śniadań na trawie", jakie można sobie wymarzyć. Pamiętaj tylko o złotej zasadzie doświadczonych beskidzkich wędrowców: wyjdź na szlak odpowiednio wcześnie! Te legendarne jagodzianki znikają z blach schroniska w zawrotnym tempie – kto pierwszy na szlaku, ten pierwszy przy słodkim okienku!