Gdańsk chroni swoje dziedzictwo. Jarmark św. Dominika pod lupą badaczy
Jarmark św. Dominika to jedno z najstarszych wydarzeń tego typu w Europie. Jego korzenie sięgają XIII wieku, a dziś staje przed szansą na wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Nie chodzi tu o ochronę konkretnych produktów, ale o coś znacznie trudniejszego do uchwycenia – o żywą tkankę miasta, która przetrwała nawet 33-letnią powojenną przerwę. To coroczny rytuał, który definiuje tożsamość nie tylko Gdańska, ale i całego regionu, zwłaszcza Kaszub.
Jarmark nie ma być zamknięty w muzealnej bańce. Badaczki z Instytutu Kaszubskiego współpracują z osobami, które tworzą go od środka. Rzemieślnicy, gdańszczanie i zakonnicy wspólnie ustalają plan, który zabezpieczy to unikalne dziedzictwo. Impulsem do podjęcia starań o wpis były prace nad raportem dotyczącym niematerialnego dziedzictwa Gdańska, przygotowanym pod kierunkiem dr hab. Ewy Klekot.
- Szukamy "żywej tradycji", a nie tylko produktu turystycznego stworzonego na potrzeby sprzedaży pamiątek. Chcemy też zrozumieć ciągłość mimo długiej przerwy po II wojnie światowej. Sprawdzamy, jak tradycja przetrwała te historyczne zawirowania i jak odrodziła się w nowoczesnym Gdańsku. Nie chciałyśmy zamknąć jarmarku w muzealnej gablocie - mówi dr Aleksandra Paprot-Wielopolska.
Filary Jarmarku św. Dominika
Aby zrozumieć fenomen Jarmarku, zespół historyków pod kierunkiem dr Aleksandry Girsztowt-Biskup przeprowadził kwerendy archiwalne. Przeanalizowano setki godzin rozmów i dokumentów – od zapisów o cejlońskim słoniu, który w 1692 roku za 6 groszy pokazywał sztuczki, po współczesne wspomnienia o pchlim targu i ceremonii otwarcia z barwnym pochodem ruszającym spod Dworu Artusa. Przed wiekami mowa kaszubska wybrzmiewała tu częściej niż polska, a bazylika św. Mikołaja, jedyna ocalała z pożogi 1945 roku, do dziś pozostaje symbolem trwania tej tradycji.
– Podczas naszych badań wypracowałyśmy koncepcję, którą nazywamy "trójkątem tradycji". Opiera się ona na trzech filarach jarmarku: handlu, rozrywce i duchowości. Jeśli zabierzemy choć jeden z nich, ta konstrukcja runie, a jarmark stanie się zwykłym, anonimowym festynem lub po prostu dużym targowiskiem. Warto podkreślić, że duchowość rozumiemy tu szeroko – w ujęciu antropologicznym. Nie mamy więc na myśli wyłącznie sfery religijnej. Duchowość to cała warstwa symboliczna – czas świętowania, wspólne wartości czy dominikańskie korzenie – opowiada dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz.
Jak badano Jarmark?
Praca badawcza nie ograniczała się do suchych ankiet. Zespół etnograficzny stosował metodę obserwacji uczestniczącej: badaczki "podglądały" jarmark, rejestrując jego rytm – od uroczystego otwarcia, przez Święto Chleba, Kociewski Dzień i odpust, aż po zamknięcie. Analizowano dźwięki (audiosferę) i symbole (semiotykę) dominujące w krajobrazie miasta.
– Fundamentem naszych badań były wywiady pogłębione. To nie są krótkie ankiety z odpowiedziami "tak"/"nie". To długie rozmowy z depozytariuszami tradycji: rzemieślnikami, rękodzielnikami, dominikanami, parafianami od św. Mikołaja, kolekcjonerami, handlarzami i organizatorami. Pytałyśmy ich o biografię zawodową i osobiste doświadczenia: Jak wyglądał ich pierwszy jarmark? Od kogo nauczyli się fachu? Jak przez lata zmieniały się ich relacje z klientami? Dopytywałyśmy też o zagrożenia dla istnienia i zachowania ciągłości jarmarku – relacjonuje dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz.
Co będzie chronione?
Wiele osób zastanawia się, czy na listę trafią konkretne produkty, jak kaszubskie ruchanki czy bursztyn. Eksperci studzą jednak te oczekiwania – niematerialne dziedzictwo to nie przedmioty, a wiedza, relacje i praktyki. Dziedzictwo to także specyficzny język targowania się i życie zakulisowe na ulicy św. Ducha, gdzie wystawcy tworzą mikrospołeczność, dzieląc się poranną kawą i wspólnie rozkładając kramy. Projekt jasno oddziela tradycję od marketingu.
– Dziedzictwo zapomniane nie podlega ochronie. Nie chodzi tu o rewitalizowanie czy nagłe odtwarzanie dawnych tradycji, a tym bardziej receptur potraw, by zyskać na tym jakiś kapitał marketingowy. Przyglądamy się temu, co jest żywe i nadal trwa, co jest przekazywane z pokolenia na pokolenie – między ludźmi, którzy uczestniczą w Jarmarku. Patrzymy na Jarmark szeroko, jako na zjawisko kulturowe, które łączy pokolenia i buduje pewną wspólnotę tradycji – podkreśla dr Paprot-Wielopolska.
Droga do UNESCO?
Wpis na listę krajową to nobilitacja, ale przede wszystkim "tarcza ochronna". Ma ona zapobiec nadmiernej komercjalizacji i "turystyfikacji", która mogłaby zabić autentyczność wydarzenia. Aby zjawisko mogło zostać uznane za niematerialne dziedzictwo, musi być żywe (praktykowane), przekazywane z pokolenia na pokolenie oraz budować tożsamość społeczności.
Gdańsk ma już sukcesy na tym polu – na liście znajduje się gdańska kultura carillonowa, nierozerwalnie splatająca się z jarmarkiem. Czy to krok w stronę listy światowej?
- Czas pokaże. Jesteśmy tuż przed konsultacjami społecznymi, które pozwolą nam określić, które z tradycji obecnych podczas Jarmarku św. Dominika są dla ich depozytariuszy najważniejsze. Chcemy zapytać o to, jak możemy je dalej praktykować i wspólnie chronić oraz jakie są zagrożenia dla dziedzictwa Jarmarku. Oczywiście mamy pewne ambicje związane z wpisem na Listę Reprezentatywną NDKL UNESCO, ale to długa droga. Działamy tu i teraz – zależy nam, aby najpierw na poziomie krajowym odpowiednio zaopiekować się dziedzictwem Jarmarku i wspierać jego trwanie przy aktywnym współudziale depozytariuszy.
Czas na konsultacje społeczne
Kluczowym elementem procesu są konsultacje społeczne. To nie urzędnicy, ale "depozytariusze" – rzemieślnicy, zakonnicy i mieszkańcy – decydują o tym, co jest najważniejsze. To moment na zdiagnozowanie zagrożeń i wybranie nazwy wpisu, która będzie miała znaczenie symboliczne. Warto przypomnieć, że w 1972 roku celowo unikano wątków religijnych (jarmark "Dominikański"), a dopiero po 1989 roku wydarzenie odzyskało pełne imię i patrona.
- Chcemy wspólnie zdiagnozować zagrożenia (tu na pewno pojawi się troska o nadmierną komercjalizację niszczącą ducha jarmarku), a także stworzyć realny i respektowany przez wszystkich (również organizatorów) plan ochrony. Wybierzemy też nazwę wpisu – to, jak nazwiemy nasze dziedzictwo, ma znaczenie symboliczne. Podczas pierwszych konsultacji wyłonimy też przedstawiciela depozytariuszy, który będzie oficjalnym głosem całego środowiska w dalszych etapach wpisu na listę. Dlatego na konsultacje zapraszamy każdego, kto czuje się częścią tego wydarzenia - zaznacza dr Aleksandra Paprot-Wielopolska.
Jak podsumowują autorki projektu, Jarmark to "żywa opowieść o mieście". Wpis na listę ma sprawić, by za sto lat jego uczestnicy nadal czuli tę samą więź, która łączyła gdańszczan w XIII wieku i tych, którzy w 1972 roku upomnieli się o powrót tej tradycji na ulice Głównego Miasta.
Wpisanie jarmarku na listę dziedzictwa wymaga teraz głosów samych mieszkańców. Okazją do ich wysłuchania będą otwarte konsultacje społeczne, zaplanowane na 20 marca (godz. 17.30) w Sali Ratuszowej Muzeum Gdańska.
Strona projektu: Jarmark Św. Dominika.
Eksperci:
Aleksandra Paprot-Wielopolska – doktor nauk humanistycznych w zakresie etnologii. Etnolożka/antropolożka kultury i kulturoznawczyni. Adiunkt w Zakładzie Etnologii Polski i Antropologii Historii w Instytucie Antropologii Uniwersytetu Gdańskiego. Członkini Instytutu Kaszubskiego i prezeska Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego – Oddziału w Gdańsku. Jej zainteresowania badawcze skupiają się na zagadnieniach związanych z niematerialnym dziedzictwem kulturowym, mechanizmami polityki pamięci i kształtowania tożsamości na obszarach postmigracyjnych, regionalizmem, aktywnością społeczności lokalnych i historią mówioną (oral history). Prowadziła badania etnograficzne m.in. na Żuławach, Powiślu, Warmii i Mazurach. Autorka książki Żuławy i Powiśle. Kreowanie tożsamości lokalnych i regionalnych po 1989 roku (2018). Została odznaczona tytułem honorowym Zasłużony dla Kultury Polskiej przez Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz – doktor nauk humanistycznych, antropolożka kulturowa i literaturoznawczyni. Pracuje w Zakładzie Etnologii Polski i Antropologii Historii w Instytucie Antropologii Uniwersytetu Gdańskiego. Członkini Instytutu Kaszubskiego i wiceprezeska gdańskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Praktyczne doświadczenie etnologiczne zdobyła, prowadząc badania terenowe na Pomorzu (Kaszuby, Kociewie, Trójmiasto) oraz w polskich Beskidach, współpracując m.in. z Pomorskim Centrum Badań nad Kulturą UG, Narodowym Centrum Kultury, Nadbałtyckim Centrum Kultury czy Muzeum Narodowym w Gdańsku. Zainteresowania badawcze: etnologia Kaszub, strategie kształtowania tożsamości kulturowej i zagadnienie dziedzictwa kulturowego, antropologia lokomocji i transportu, antropologia religii i zwrot postsekularny. Autorka książki Homo capax, capax hominis. Z problematyki antropologicznej w późnej twórczości Adama Mickiewicza (2019).